Obserwatorzy

niedziela, 19 listopada 2017

Philips Lumea, czyli moja przygoda z depilacją ciała.

Witajcie.

Pewnie pamiętacie, że kilka miesięcy temu, dostałam do przetestowania najnowszy model depilatora marki Philips. W zestawie znalazłam 4 nakładki - do dużych partii ciała, twarzy, bikini i pach. Przetestowałam każdą z nich i z pełną odpowiedzialnością mogę napisać, że najbardziej zadowolona jestem z nakładki do pach i twarzy. To nie jest tak, że tamte są złe. Po prostu te miejsca powodowały u mnie największy dyskomfort :) ale zacznijmy od początku.



Twarz

Mam problemy hormonalne, policystyczność ciągnie za sobą również problemy z nadmierną ilością ciemnych włosków. Twarz jest tego dobrym przykładem. Bródka i wąsik może nie były pokroju męskiego, ale włoski rosły mocne i ciemne. Włoski rosną szybko, dlatego w tym wypadku nie stosowałam się do zaleceń producenta i początkowo używałam depilatora co tydzień. Zabieg był szybki i praktycznie bezbolesny. W chłodne miesiące korzystałam z poziomu 5, latem zeszłam na 4 gdyż skóra złapała trochę koloru. Efekty są niesamowite. Włosków prawie nie ma, tzn są ale uśpione. Co jakiś czas odrastają pojedyncze, ale co ok 4 tygodnie powtarzam zabieg i jest ok.

Pachy

To miejsce przyniosło mi najwięcej odczuć negatywnych. Skóra w tym miejscu jest cienka i delikatna, po ogoleniu podrażniona i tu prawie zawsze troszkę bolało. Na szczęście ból jest dużo mniejszy niż ból odrastających włosów :D To jest dopiero dramat. Teraz już o tym praktycznie nie myślę, ogromna ulga :)

Ręce, nogi, brzuch

Ręce i nogi......ręce całkiem szybko i całkiem spoko. Totalnie nieproblemowe miejsce, rezultaty też ok, chociaż włoski najjaśniejsze. Nogi - no nie lubię ich depilować. Dedykowany czas według producenta w moim przypadku totalnie się nie sprawdził. Może moich nóg jest za dużo? Nie wiem. Nigdy nie byłam wystarczająco zadowolona z efektu. Wieczne mijaki, dziwne wygibasy aby wydepilować tylną część np ud. Tam gdzie padł strzał oczywiście włosy nie odrastały, ale niestety cała reszta już rosła. Pomimo wielu starań, moje nogi przypominały dalmatyńczyka. Brzuszek - tutaj mam także mieszane uczucia. Nie opalam go, dlatego skóra jest jasna. Nie udało mi się go nie poparzyć, dlatego szybko zaniechałam depilacji tej części ciała. Parę włosków pod pępkiem można usunąć ręcznie.

Bikini

Skorzystałam tylko 2 razy na części ud, bliżej kroku, ale jakoś wygodniej mi było operować nakładką do nóg, bo m większe okienko, chociaż jest mniej delikatna. Także dość szybko zaniechałam depilacji tej części ciała, gdyż odrastające włoski niestety wrastały w skórę.

Zrobiłam test "przerwy". Na ok 2 miesiące odstawiłam urządzenia, aby znów do niego powrócić i zobaczyć, że znów zadziała. Tak też się stało. Mam wrażenie, że zadziałało nawet szybciej, niż jak zaczynałam od zera.

Podsumowując
Urządzenie jest baaaardzo skuteczne i bardzo je polecam, jeśli spełniamy kryteria odnoście koloru owłosienia i cery. Pamiętajcie, że urządzenie to używa do depilacji światła, nie jest to laser. Włosy są wprowadzane w stan uśpienia, nie są likwidowane. 

Cena
ok 3000, jednak w promocji można go nabyć za kwotę ok 2500. 

Bardzo bym chciała podziękować producentowi Philips i organizatorowi testów Trnd za możliwość udziału w tym wspaniałym badaniu :)

Pozdrawiam :*

6 komentarzy: